N0487
Podpułkownik Wojska Polskiego, Powstaniec Warszawski, represjonowany w czasach stalinowskich.
Jest początek września 1944 roku, trwa Powstanie Warszawskie. Zbigniew Rylski wraz z grupą żołnierzy batalionu "Parasol" przedostaje się kanałami w rejonie Śródmieścia z ulicy Długiej w rejon Wareckiej. Od kilku tygodni jest ranny w prawe przedramię, co utrudnia mu możliwość wspinania się do i od włazu. Z tego też powodu spada z około 1,5-metrowej wysokości podczas schodzenia. Mimo to nie poddaje się, idzie wraz z wszystkimi, pod koniec już na kolanach, gdyż kanały stają się coraz niższe i ciaśniejsze. Tymczasem z góry Niemcy co jakiś czas otwierają włazy zrzucając do wnętrza granaty. Jego około 100-osobowej grupie udaje się na szczęście przejść bezpiecznie. Zmęczenie jednak daje coraz bardziej o sobie znać. W pewnym momencie na końcu tunelu pojawia się światełko – to żołnierze z AK wyciągają swych kolegów na linie. Wychodzą w pobliżu kawiarni. Ludzie witają ich owacyjnie, zapraszają na kawę, myją. Nastają chwile wytchnienia po półtoragodzinnej, morderczej wędrówce w ciemnościach i smrodzie. „Każdy był już u kresu sił. Bo to psychika dawała taką wiadomość, że straszne rzeczy, coraz bardziej, czym dłużej się szło, tym się gorzej czuło” – wspomina Pan Zbigniew.

