Pliki do pobrania
N0616
Córka sierżanta Straży Granicznej Józefa Jarosza, zamordowanego przez sowietów w 1940 r. w Miednoje.
Trzemeśnia w Małopolsce, trwa okupacja niemiecka. Kilkuletnia Marysia mieszka wraz z matką i malutkim bratem. Wszyscy oczekują na powrót ojca – Józefa Jarosza, sierżanta Straży Granicznej, który wyruszył na wojnę z Niemcami we wrześniu 1939 roku. Pozostał po nim jedynie pies pełniący służbę na granicy, z którym ojciec był bardzo zżyty. Pewnego zimowego poranka zwierzę, niedopilnowane przez matkę, wybiega poza ogrodzenie i rzuca się na idącą do kościoła kobietę, której rozrywa wargę. Konsekwencje mogą być przykre, gdyż poszkodowana grozi zgłoszeniem sprawy na policję będącą pod nadzorem niemieckim. Matka szybko organizuje furmankę, która zawozi ranną do lekarza w Myślenicach. Medykowi, po opatrzeniu rany, udaje się przekonać pacjentkę, by nie wnosiła oskarżenia. Rodzina wychodzi z opresji, ale matka decyduje o oddaniu psa. „Tak że nam było przykro, bo to nas wiązało z ojcem, bo pies chodził z ojcem do służby” – opowiada z rozrzewnieniem Pani Maria.

