N0605
Major WP, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, bohater bitwy o Monte Cassino, Prezes Koła nr 8 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów
w Kanadzie w latach 1995–1997.
Jest maj 1944 r. Trwają zacięte walki o wzgórze Monte Cassino. Stanisław Tarazewicz jako saper odpowiada za rozbrajanie niemieckich min. Odbywa się to w nadzwyczaj ciężkich warunkach, pod ciągłym ostrzałem wroga. Aby uniknąć postrzału, wraz z kolegami chowają się pod czołgi, po czym – gdy tylko sytuacja nieco się uspokaja – wyskakują i przystępują do wypełnienia zadania. I tak aż do zdobycia wzgórza Widmo. Na szczycie Stanisław bierze do niewoli niemieckiego sanitariusza. Będzie mu przydatny przy opatrywaniu wielu rannych kolegów – myśli. Niestety, był to błąd, który kosztował wiele. Zamiast pomocy, Niemiec wyciąga granat i rzuca w grupę polskich żołnierzy, raniąc dotkliwie wszystkich. Wściekły podchorąży Tarazewicz początkowo chce rozstrzelać sanitariusza na miejscu (który z racji pełnionej funkcji nie powinien był w ogóle brać czynnego udziału w walce zbrojnej), jednak powstrzymuje się. Po pierwsze, aby nie zwrócić tym uwagi pozostałych Niemców, którzy natychmiast skierowali by ogień na niego i kolegów, a po drugie, iż takiego traktowania jeńców, nawet najgorszych, zabrania konwencja genewska. Pozostaje jeszcze odruch czysto ludzki, odróżniający jego postępowanie od metod zbrodniarzy, który po latach pozwala mu zachować spokój sumienia.
