Pliki do pobrania
N0746
Z pochodzenia kresowianka, dziecko ocalone z Rzezi Wołyńskiej w 1943 r.
Wołyńska kolonia wiejska Adamówka. Rankiem 16 lipca 1943 r. dziewięcioletnia Albina wraz z kuzynem Zygmuntem i z innymi dziećmi pilnuje wypasających się krów. Widzi spacerującą, podejrzaną parę: „jak pamiętam, mieli plecaki, coś naszykowane”. Po kilkunastu minutach na pobliskiej górce polska rodzina zauważa dwa wozy, którym jadą ludzie z widłami i kosami. Albina słyszy „Władek! Jadą bandzyli!” i widzi jak rodzina z dziećmi ucieka w ich stronę. Wkrótce słychać strzały i pojawia się ogień, kolejni mieszkańcy Adamówki uciekają… Wspomina: „I ciotka ucieka, a ja mówię: „Czy mamusia żyje?”. „Dziecko, uciekaj, ja nie wiem, może się schowała w krzaki”. A ten właśnie Zygmunt, ja mówię: „Uciekajmy”, a on do mamy wraca. Ja mówię: „Nie, bo patrz, ludzie uciekają. To uciekajmy, tam mama gdzieś jest”. On płakał: „To ja później tutaj dojdę”. On wrócił. Babka moja, Antonina, i mój dziadek nie uciekali, tylko płakali, że oni nie będą uciekać. (…) I oni wzięli, nie zabijali ich, tylko wzięli, właśnie ten Zygmunt się wrócił i jeszcze innych, może z 8 nazgarniali. (…) stodoła, taka ładna, pamiętam, bo ja chodziłam do dziadków, wybudowana z drzewa ładnego. I tam nazganiali. I moi dziadkowie żywcem się spalili. Nie tylko dziadki, ten Zygmunt i co nazganiali. (…) A ja tak krowy pasłam i tak z ludźmi uciekałam. (…) jakbym się wróciła, to bym zginęła, ale ja uciekałam”.
Oglądając relację Pani Albiny usłyszysz o zbrodni UPA na Polakach, których mordowano w kościele w Kisielinie, o tragicznych losach polsko - ukraińskich małżeństw, jak również o tym, jak niektórzy ukraińscy sąsiedzi ratowali „lachów”. Dowiesz się także, jak rodzinie udało się z uciec w bezpieczne strony, znajdując schronienie w wagonie pełnym zboża…
