Aktualnie znajdujesz się na:

Wyszukiwarka

Świadkowie

Marian Pierzchalski

Pracownik Kombinatu Budowlanego w Radomiu, działacz opozycji w okresie PRL, członek NSZZ „Solidarność”, represjonowany w czasach PRL.

Marian Pierzchalski urodził się 14 kwietnia 1957 r. w Kozienicach. Mieszkał w tym mieście do 1979 r., kiedy się ożenił i przeprowadził do Radomia. Szkołę zawodową ukończył w Ostrowcu Świętokrzyskim. W 1980 r. pracował w Kombinacie Budowlanym w Radomiu, jako ustawiacz wielkiej płyty. W tym okresie zaangażował się w działalność opozycyjną i został przewodniczącym niezależnych związków zawodowych w swoim zakładzie pracy. Następnie pełnił funkcję przewodniczącego NSZZ „Solidarność” w tym przedsiębiorstwie. Jego działalność opozycyjna związana była z rodziną patriotyczną i historyczną przeszłością – dziadek służył w Legionach Piłsudskiego, a ojczym był w Armii Andersa. Zresztą obserwując PRL-owską codzienność Marian Pierzchalski nie akceptował komunizmu.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Marian Pierzchalski początkowo nie został internowany. Dzięki temu w dalszym ciągu mógł działać w podziemnej „Solidarności”, drukując ulotki i rozprowadzając je w radomskich zakładach pracy. Jego podziemna grupa spontanicznie też pomagała rodzinom internowanych osób. We wstępnym okresie konspiracyjna praca układała się dobrze, jeśli nie liczyć prewencyjnych wezwań na SB i rozmów z ich oficerami. Ale nie trwało to długo – 6 stycznia 1982 r. Marian Pierzchalski wraz z 10-osobową grupą został zatrzymany za rozpowszechnianie ulotek antypaństwowych. Do rozprawy sądowej przetrzymywany był w areszcie w Radomiu. W maju 1982 r. odbył się proces, w wyniku którego skazano go na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wrócił do pracy w Kombinacie Budowlanym, ale musiał zmienić stanowisko, ponieważ były naciski na dyrekcję, żeby w ogóle wyrzucić go z pracy. Pomimo wyjścia na wolność, cały czas był szykanowany i prześladowany, np. jednego dnia zatrzymany został przez funkcjonariuszy MO na 48 godzin. Przez cały czas bał się, że za jakieś drobne, a może i sfingowane wykroczenie, wyrok zostanie odwieszony, a on sam wróci do więzienia. W związku z tymi represjami postanowił wyjechać za granicę – udał się do ambasady USA i poprosił o azyl. Zanim uzyskał paszport był jeszcze szantażowany przez SB i kuszony propozycją współpracy. W końcu się udało i Marian Pierzchalski z rodziną wyjechał przez Niemcy do Stanów Zjednoczonych i zamieszkał w Minneapolis.

 

Przejdź do relacji

Opcje strony

do góry