N0303
Żołnierz Kompanii wartowniczej Regensburg.
Połowa lat czterdziestych, okupowane przez wojska alianckie Niemcy. Zdzisław Łożyński służy w kompanii 4125, której zadaniem jest m.in. pilnowanie byłych esesmanów wziętych do niewoli przez amerykańskich żołnierzy. Pewnego wieczora jest świadkiem tajemniczego i niewytłumaczalnego zdarzenia. Otóż pilnując wraz z innymi żołnierzami niemieckich jeńców, ścinających w lesie drzewa, nagle obserwuje dziwne zachowanie towarzyszącego kompanii psa. Zwierzę wstaje, zaczyna niepokojąco warczeć, na grzbiecie stroszy mu się sierść. W tym czasie z głębi lasu zaczynają dobiegać odgłosy łamanych gałęzi, jak gdyby w stronę oddziału zbliżało się jakieś olbrzymie zwierzę. Żołnierze chwytają za broń i we wszystkich znanych sobie językach krzyczą „stój, bo strzelamy!”. Oddają serię w stronę nadchodzącego stworzenia. Po chwili strzały milkną, a tajemnicza istota oddala się z tym samym trzaskiem łamanych gałęzi w głąb lasu. Następnego dnia próbują po śladach ustalić, z czym mieli do czynienia. Wykluczają jednak jelenia lub inne leśne, duże zwierzę. Po latach opowiadając tę historię pan Zdzisław nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć co takiego spotkali tego dnia w leśnej gęstwinie.
