N0087
Sybirak, jako dziecko znalazł gościnę u indyjskiego maharadży.
Trwa II wojna światowa. Zesłani w głąb ZSRS Wiesław Stypuła z matką i bratem podążają śladem polskich ochotników do armii gen. Andersa, aby wydostać się z „nieludzkiej ziemi”. Na dłużej zatrzymują się w rejonie miasteczka Kasansaj na terenie Uzbekistanu. Niestety w tym miejscu panuje tyfus i na tę chorobę zapadają także matka i brat. Trafiają do jakiegoś prowizorycznego szpitala, w którym wegetują bez specjalistycznej opieki i lekarstw. Wiesław odwiedza ich codziennie, nie jest jednak wpuszczany do środka – wiadomo zaraza – ale zagląda przez okna, przez drzwi. Któregoś dnia jest przekonany, że oboje już nie żyją. Widzi brata leżącego bez ruchu i matkę, która – jak mu się wyobraża – wydała właśnie ostatnie tchnienie. Załamany płacze gdzieś na schodach, głodny, bezdomny, bez nadziei. W takim stanie znajduje go miejscowa Rosjanka i pomaga jak może. Na początek daje jeść i pić. Później organizuje przyjęcie do sowieckiego domu dziecka. I chociaż ten dzietdom jawi się bardziej jako taki dzisiejszy poprawczak, to przynajmniej jest dach nad głową i posiłki.

