N0336
Żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, we wrześniu 1939 r. kierowca w 101 Szpitalu Wojennym w Zaleszczykach.
Jest początek września 1939 roku. Od kilku dni trwa atak niemiecki na Polskę. Włodek Cieszkowski przebywa w Warszawie u swego wuja, naczelnika Wydziału Farmacji Ministerstwa Spraw Wojskowych. Został tam wysłany przez matkę, komendantkę powiatową Związku Strzeleckiego w Ciechanowie, która zaangażowana została przez dowództwo do zadań wojskowych. W stolicy, dzięki pomocy wuja, Włodek otrzymuje miejsce w pociągu jadącym z lekarstwami na wschód. Jeden z wagonów przeznaczony jest dla takich jak on kilkunastoletnich chłopaków, których władze wojskowe chcą ewakuować z miasta w obawie przed Niemcami. 6 września skład wyrusza, jednak po kilku godzinach, na skutek zbombardowania torów, staje w polu w Lubelskiem. W oczekiwaniu na kolejny pociąg wojskowi i cywile przenoszą paczki z lekarstwami do pobliskiego majątku, którego właściciel posiada trzy samochody – dwa osobowe i jeden ciężarowy. W pewnym momencie Włodzimierz Cieszkowski jest świadkiem rozmowy hrabiego i pułkowników, którzy rekwirują auta. „Proszę panów, ja mam tylko dwóch kierowców, to po co bierzecie trzy samochody?” – słyszy z ust hrabiego. Wtedy bez namysłu podbiega do rozmówców i deklaruje: „Panowie, ja mam prawo jazdy”. „To zameldujecie się rano i jedziemy do Lwowa” – odpowiada jeden z pułkowników. Następnego dnia docierają do kresowego miasta. Tam Włodzimierz, mimo iż ma skończone zaledwie 16 lat, dostaje przydział do Szpitala Wojennego nr 101 w Zaleszczykach, gdzie jako kierowca przywozi rannych. Wkrótce wraz z Wojskiem Polskim ewakuuje się do Rumunii, a stamtąd na zachód Europy, aby u boku Francuzów walczyć przeciwko niemieckiemu najeźdźcy.

