N0631
Warszawiak, jego dzieciństwo przypadło na czas wojny i okupacji. Jako mieszkaniec Alei Szucha uważny obserwator realiów życia w „dzielnicy niemieckiej”, po wojnie harcerz, zawodowo krajowy specjalista w zakresie bezpieczeństwa radiologicznego. Pasjonat historii Powstania Warszawskiego.
Rok 1983. Jeszcze trwa stan wojenny, albo jest krótko po jego zniesieniu. Janusz Sitkowski dostaje wezwanie do cieszącej się „złą sławą” siedziby Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej w Pałacu Mostowskich. W nerwach zastanawia się o co może chodzić. Przychodzi mu do głowy, że niedawno w Krakowie spaliły się magazyny firmy odzieżowej „Vistula”. Były zabezpieczone systemem przeciwpożarowym, w którego skład wchodziły izotopowe czujniki dymu. On w tym czasie pełnił funkcje krajowego inspektora ochrony przed promieniowaniem z ramienia Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Wtedy kiedy wybuchł pożar, centrala systemu została zabrana do czasowego przeglądu i izotopowe czujki nie zadziałały. Wiadomo, że władza będzie szukała „ofiarnego kozła”… Po zapewne celowym, stresującym przetrzymywaniu go przez funkcjonariuszy pod kolejnymi drzwiami, zaczyna się przesłuchanie. "No niech pan opowie o swojej pracy". Opowiada, kiedy się zatrudnił, jakie są jego obowiązki. Pada zarzut: „Mamy informacje, liczne donosy, że bierze pan łapówki”. Mówi: „To jakiś absurd, ja nie mam bezpośrednio do czynienia z tymi, których teren kontroluję…”.
