Pliki do pobrania
N1367
Wnuk Marcina Jasińskiego, ofiary represji władz sowieckich w latach trzydziestych XX w.
Jest 1939 rok, Iwanowice koło Baru – tereny dzisiejszej Ukrainy. Marcin Jasiński, Polak mieszkający z rodziną na terenie ZSRS, pracuje w miejscowym kołchozie. Pewnego dnia, jak niemal co dzień, wraca późnym wieczorem do domu. Tam czeka na niego ukochana żona Petronela i troje dzieci. Nim zdąży się przebrać i umyć, aby udać się na zasłużony odpoczynek, w drzwiach rozlega się głośne pukanie. Gdy żona otwiera, ukazują się w nich nieprzyjazne sylwetki trzech funkcjonariuszy państwowych: przewodniczącego rady wiejskiej, enkawudzisty i sekretarza partyjnego. Na ich widok kobieta mdleje, przeczuwając najgorsze. Bez żadnych uprzejmości i formalności nakazują Marcinowi Jasińskiemu, aby udał się z nimi. Nie pozwalają mu nawet na zmianę ubrania, a tym bardziej na pożegnanie z rodziną. Po chwili wyprowadzają go z domu i odwożą do komendy milicji w Barze. Stamtąd po czterech dniach trafi do Winnicy, gdzie sąd skaże go na 10 lat łagrów za „antysowiecką agitację i śpiewanie antykomunistycznych hymnów”. Jedynym jego „przewinieniem” będzie w rzeczywistości to, że bardzo lubi śpiewać kolędy w języku polskim, co zostaje uznane przez władze za wrogie państwu wystąpienia. Nie wie jeszcze, że w dniu aresztowania widzi swoich najbliższych po raz ostatni.
