N1397
Polka urodzona na Kresach Wschodnich za czasów ZSRS we wsi należącej obecnie do Ukrainy. Większość życia spędziła pracując dla polskiego kościoła na Podolu. Wiele lat spędziła w Gródku przy charyzmatycznym księdzu Władysławie Wanagsie.
Ukraina, Podole, miasteczko Gródek. Do 1875 r. było w granicach Rzeczypospolitej. Teraz jest rok 2019, spotkanie w seminarium pod wezwaniem Św. Ducha. Pracująca tu Polka Halina Migal opowiada historię znaną jej z przekazów rodzinnych. Był rok 1938. Pewnego dnia sowieckie NKWD aresztowało dziadka. Po prostu go zabrali. Bliscy nie wiedzieli ani gdzie jest, ani co się z nim dzieje. Skonfiskowali mienie, zabrali wszystko i na rok wysiedlili rodzinę z dziećmi do innej pobliskiej wsi Kupno, przydzielając im opuszczoną chatę. Dopiero w 1941 r. babcia dowiedziała się od władz, że dziadek został rozstrzelany. Rozstrzelany tylko za to, że był Polakiem. Po uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, prawdopodobnie w 2010 r., informacja o nim została odszukana w archiwum w Kijowie. Tam został zamordowany i potem pochowany w zbiorowej mogile. Rodzina otrzymała oficjalne pismo, że został rozstrzelany niesłusznie i odszkodowanie w wysokości jednej, marnej pensji.
